Moja przygoda z detocell – opinie po zawodzie

Nawet nie wiem, kiedy dokładnie zaczęłam mieć problemy z cellulitem. Faktem jest, że do pewnego momentu miałam fajne nogi, bez cellulitu. Któregoś dnia, na basenie, moja przyjaciółka zwróciła mi dyskretnie uwagę, że na udach pojawiła mi się skórka pomarańczowa. Fakt, że skończyłam dopiero rehabilitację po złamaniu nogi i przez to dość długo nie ćwiczyłam, ale czy tylko to mogło mieć wpływ na zmianę w moim wyglądzie? Nie wiem. W każdym razie poczułam się nieswojo i przestałam chodzić na basen.

Oczywistym był dla mnie fakt, że muszę coś zrobić z moim problemem. Walkę rozpoczęłam przy użyciu Detocellu. Poleciła mi go koleżanka. Wiedziałam, że na efekty trzeba będzie poczekać, liczyłam jednak na widoczne i trwałe efekty w ciągu pół roku. Przez pierwsze dwa miesiące nie działo się zupełnie nic – 0 zmian na lepsze. Później zauważyłam drobne zmiany na lepsze, wiec ucieszyłam się, że coś drgnęło. Zachęcona, stosowałam Detocell dalej. Kiedy dobiłam do pół roku kuracji, stwierdziłam, że efekty są niewspółmiernie małe do czasu stosowania i kwoty, którą wydałam do tej pory na ten specyfik. Bardzo mnie to zmartwiło. Zaczęłam więc szukać jakichś innych rozwiązań.

O podjętej walce powiedziałam kiedyś kuzynce. Dodałam też, że zawiodłam się na Detocellu. Wtedy kuzynka poleciła mi środek, o którym jeszcze nigdy nie słyszałam. A był to Cellutix. Od razu spodobało mi się to, że jest w maści – w każdym razie w formie, którą stosuje się bezpośrednio na skórę. Zabrałam się więc za nową kurację.

Jakie było moje – miłe zresztą – zdziwienie, kiedy po miesiącu przyjaciółka zauważyła pozytywne zmiany w moim wyglądzie – oznaczało to, że to nie tylko ja je zauważyłam. To podniosło mnie na duchu. Kontynuowałam więc kurację. Z miesiąca na miesiąc mój wygląd poprawiał się i to bardzo wyraźnie.

Można powiedzieć, że po każdych 14 dniach widziałam kolejny krok do przodu zrobiony na rzecz mojego korzystnego wyglądu. To istotne, kiedy zmagamy się z niedociągnięciami w naszym wyglądzie. Pozwala to wierzyć nam, że warto robić to, co się robi, żeby uzyskać pożądany efekt.

Cellutix okazał się strzałem w dziesiątkę. Widać, że twórcy tego preparatu naprawdę znają się na rzeczy. Teraz wiem, że warto stosować tylko profesjonalne rozwiązania – to i stotnę i dla zdrowia i dla wyglądu.

Pomyśleć tylko – kilkanaście tygodni i taka zmiana na lepsze! Znów mogłam chodzić na basen, nie wstydząc się nóg. To na pewno podbudowało moją pewność siebie.

Nie żałuję ani grosza wydanego na Cellutix. Bo zapłaciłam za coś, co spełniło swoją funkcję. Jestem w pełni usatysfakcjonowana efektami stosowania Celutixu, a jestem osobą wymagającą. Teraz z czystym sumieniem polecam ten produkt wszystkim koleżankom mającym problem z cellulitem. Także one zaczęły powoli chwalić się pozytywnymi efektami jego stosowania. To oznacza, że produkt ten działa nie tylko na pojedyncze osoby, ale na każdego, kto go stosuje. A przecież różnimy się pod wieloma względami.

Cellutix to produkt godny polecenia – sprawdziłam to na sobie, więc polecam!

4 Odpowiedzi do Moja przygoda z detocell – opinie po zawodzie

  1. Senorita napisał(a):

    To bardzo satysfakcjonujące, gdy dostaje się komplementy na temat swojego wyglądu <3. Też zaczęłam je otrzymywać po miesiącu używania Cellutixu. Warto było!

  2. Lov<3 napisał(a):

    Pamiętajcie Kochane! Pewność siebie jest bezcenna! Warto wydać tych parę złoty na dobry krem, który naprawdę działa!

  3. Melanie napisał(a):

    Ojej, nie słyszałam do tej pory o tym Cellutixie. Ale już jestem zmęczona wydawaniem pieniędzy na niedziałające kremy. 🙁 Może tym razem będę zadowolona z efektów.

  4. Lilek napisał(a):

    Moja koleżanka była zadowolona z detocell, ale na samym początku. Z czasem efekty nie były już tak spektakularne, jakby preparat po prostu wyczerpał swoje możliwości działania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *