Tym cellulitu nie pokonasz. Pycnogenol – opinie po stosowaniu

Wydaje mi się, że nie ma kobiety, która nie miałaby do czynienia z cellulitem, albo przynajmniej nie obawiała się, że kiedyś będzie miała. Jak wiadomo, jest to jeden z najstraszniejszych koszmarów każdej pani. Wszystkie marzymy o smukłych figurach, idealnej cerze, gładkiej skórze. Nie ma tu miejsca na podskórne grudki, czyli nieregularnie rozkładający się tłuszcz, który powoduje, że nasza skóra wygląda jak skóra pomarańczy. Ja też miałam cellulitem! I słyszałam, że nie można się go pozbyć. I niestety w to uwierzyłam, dlatego poddałam się na początku. Machnęłam ręką. Wielokrotnie płakałam w łazience i przyglądałam się swojej „pomarańczowej skórce” mając ochotę – i tu nie przesadzam – wziąć siekierkę i po prostu sobie odciąć te miejsca – zbędą skórą na udach i pośladkach.

Jedyne co mogłam zrobić to podjąć wszelkie kroki, które zapobiegają rozrastaniu się cellulitu. A ponieważ wszystkie koleżanki mówiły, że niezbędny jest ruch, to zaczęłam biegać. Z bieganiem szybko swoją przygodę zakończyłam, bo nie jest to sport dla mnie. Postanowiłam więc pić więcej wody i wyeliminować sól i tłuszcze z diety. Pewnie nietrudno będzie uwierzyć, że i to nie pomogło. Sól kocham tak samo jak cukier i nie wyobrażam sobie dobrej kuchni bez tej przyprawy. Zrezygnowałam.

Któregoś dnia pomyślałam, że z cellulitem można żyć. Najwyżej w lecie będę chodziła w długich spodniach, nigdy już nie pokażę się na basenie ani na plaży – kwitowałam z żalem. Ale zaczęłam się wstydzić moich niedoskonałości skórnych także w sypialni przed mężem. Miałam wrażenie, że nie widzi we mnie nic innego tylko te nieestetycznie otoczone cellulitem uda. Wtedy postanowiłam sięgnąć po jakiś preparat. W ręce wpadł mi Pycnogenol, o którym przeczytałam w którejś z gazet dla kobiet.

Zaczęłam używać Pycnogenolu i po jakimś czasie przeglądając się w lustrze stwierdziłam, że ten cellulit rzeczywiście się zmniejsza. Skoro po kilku dniach stosowania już widzę poprawę, co będzie po kilku miesiącach? Łudziłam się, że może zniknie całkowicie! Niestety, szybko się okazało, że być może cellulit znikał w moich oczach, bo bardzo chciałam, żeby znikał i zadziałała tu siła podświadomości. To była złuda! Cellulit wciąż był! I wciąż straszył!

Wygrałam walkę z cellulitem!

Wtedy moja koleżanka, która niedawno urodziła dziecko, poradziła mi Cellutix. Ona, której po ciąży cellulit się zwiększył i stał się bardziej widoczny, mówiła, że Cellutix szybko jej pomógł. Sama pamiętam, jak wyglądały jej uda i brzuch po ciąży – pomarańczowa skórka praktycznie zakrywała całą ich powierzchnię. Dziś – cellulit jest u niej praktycznie niewidoczny. Nie wahałam się długo i również regularnie zaczęłam stosować ten lek. Okazało się, że działa on zbawiennie nie tylko na moją koleżankę, ale również na mnie. Praktycznie pożegnałam się ze swoim cellulitem! Dzisiaj śmiało wychodzę w krótkich spodenkach na miasto, na plaży jestem w lecie częstym gościem. A i w sypialni, gdy zniknęło zażenowanie, czuję się jak bogini. Czuję się w obowiązku, odkrywszy taki superpreparat, mówić o jego zbawiennym działaniu innym kobietom, bo wiem, jak uciążliwa i nieraz bezskuteczna może być walka z cellulitem. My – kobiety, powinnyśmy sobie pomagać.

4 Odpowiedzi do Tym cellulitu nie pokonasz. Pycnogenol – opinie po stosowaniu

  1. Baby napisał(a):

    Wow :o. Ale to brzmi zachęcająco, myślicie, że można dostać próbkę tego preparatu?

    • Carlise napisał(a):

      Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, ale tak na chłopski rozum – myślisz, że próbka dałaby jakieś miarodajne efekty? Nawet jak krem jest super wydajny, to jednak dopiero po wykorzystaniu całego opakowania można oceniać efekty.

      • Zosia GDA napisał(a):

        Podbijam. Cellulit to trochę głębsza sprawa, więc krem będzie potrzebował trochę czasu na działanie…
        U mnie Cellutix dał pierwsze efekty po 1,5 tygodnia stosowania. PS. Naprawdę dobre efekty…

  2. Villie Valo napisał(a):

    Powiem szczerze, że Pycnogenol zainteresował mnie swoją “medyczną” nazwą. Myślałam, że znalazłam wreszcie coś skutecznego, no ale – jak się okazuje – to był tylko chwyt marketingowy. Spójrzcie zresztą na jego skład – w większości to jakieś przypadkowe substancje wypełniające. 🙁
    Teraz spróbuję Cellutixu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *